Katarzyna Sobolewska

Katarzyna Sobolewska właściciel firmy,
badacz i trener,
terapeuta metody
Tomatisa

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Od kilku lat zawodowo zajmuję się badaniem skali zaburzeń MSD w firmach o zróżnicowanych branżach. Pomagam zdefiniować stopień nasilenia i przyczyny dyskomfortu w pracy oraz przyglądam się bacznie zjawisku presenteeismu.
Często zdarza się, że według wskaźników statystycznych dolegliwości pracowników są tak duże, że należy skierować te osoby do poradni specjalistycznych. Wspólnie z personelem zarządzającym oraz pracownikami BHP tworzymy optymalne rozwiązania dla pracowników oraz programy edukacyjne mające na celu budować świadomość zdrowotną pracowników. Szczególnie cenne, z mojego doświadczenia, są tego typu projekty prowadzone wśród pracowników fizycznych. Spotykam się wśród nich z doskonałym odbiorem naszych szkoleń czego dowodem są liczne pozytywne opinie z ankiet ewaluacyjnych.
Zapraszam do kontaktu. Chętnnie udostępnię do przeczytania jeden z moich artykułów prezentowanych na XXV Jubileuszowym Seminarium Wykładowców Ergonomii w 2009 roku.
Pozdrawiam, Katarzyna Sobolewska http://ergotrening.pl
Marcin R.

Marcin R. BHP i Ochrona
Środowiska

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

To reklama Twoich usług czy oczekujesz dyskusji na temat ergonomii ?
Katarzyna Sobolewska

Katarzyna Sobolewska właściciel firmy,
badacz i trener,
terapeuta metody
Tomatisa

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

jeśli ktoś zajmuje się podobnymi sferami ergonomii chętnie podzielę się swoim doświadczeniem i podyskutuję.
Jeśli ktoś potrzebuje wykonać badania w swojej firmie i opracować program wdrażania ergonomicznych rozwiązań - zapraszam do współpracy.
Odpowiadając na Twoje pytanie: i jedno i drugie :-)
Pozdrawiam,
KS
Krzysztof K.

Krzysztof K. ST. INSPEKTOR BHP

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Jeżeli to reklama - to pomyliłaś fora
Marcin R.

Marcin R. BHP i Ochrona
Środowiska

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Kasia piszesz, że tworzysz optymalne rozwiązania dla pracowników oraz programy edukacyjne mające na celu budować świadomość zdrowotną pracowników.

Bardzo mnie to zaciekawiło. Możesz podać przykład takiego optymalnego rozwiązania, możesz opisać jakiś konkretny przykład ?
Możesz też podpowiedzieć jak budować świadomość zdrowotną pracowników ?

Jeśli chodzi o drugą część mojego pytania: w mojej firmie niedawno zapytano pracowników co wolą
a. większe wczasy pod gruszą i bony pod choinkę
b. to co w pkt a ale mniejsze o jakieś 20% na korzyść możliwości dofinansowania do programu Benefit.
jak myślisz, za którą opcją opowiedzieli się pracownicy i dlaczego ?

konto usunięte

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Marcin R.:
możliwości dofinansowania do programu Benefit.
jak myślisz, za którą opcją opowiedzieli się pracownicy i dlaczego ?

Nie wiem co kryje się pod "programem Benefit", zakładam, że jakieś benefity, ale odpowiedź na pytanie jest prosta: chcą więcej pieniędzy tu i teraz niż potencjalne korzyści gdzieś i kiedyś. Trudno się dziwić.

Co do edukacji ergonomicznej w firmach - to ona po prostu w firmach nie istnieje. Sprowadza się w najlepszym razie do zakupu - często błędnie dobranych do pomieszczenia - mebli.

Póki będzie rynek pracodawcy - nie pracownika - tak pozostanie.
Katarzyna Sobolewska

Katarzyna Sobolewska właściciel firmy,
badacz i trener,
terapeuta metody
Tomatisa

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Jak się domyślam, Panu Marcinowi chodzi o program Benefit System, który daje pracownikom możliwość korzystania z dofinansowanej przez pracodawcę aktywności fizycznej w zewnętrznych klubach sportowych (basen, szkoła tańca, siłownie itp.). Znam firmy w Polsce, które same sobie stworzyły sekcje sportowe zgodnie z zainteresowaniami pracowników i cieszy się to dużą popularnością. Z Benefit System też pracownicy chętnie korzystają, choć jak widać z wypowiedzi Pana Marcina niestety nie wszędzie. Wkraczamy tu na trudny temat samoświadomości u pracowników i ich nawyków zdrowotnych. Już od dawna promujemy myśl, że edukację zdrowotną należy zacząć od wczesnego dzieciństwa, wtedy zmniejszy się w przyszłości odsetek schorowanych, nieruchliwych i otyłych pracowników. Oczywiście jest to ideał, ale dla wszystkich jest to słuszny kierunek. Dlatego też staram się współtworzyć programy edukacji zdrowotnej dla dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych, żeby uzupełnić lukę w tej sferze. Na szkoleniach dla nauczycieli uwrażliwiamy pedagogów na problemy zdrowia dzieci i podpowiadamy jak kształtować w formie zabawy dziecięce zdrowe nawyki. Wiadomo, że wczesna interwencja i edu zdrowotna da nam w przyszłości rezultaty. Panowie macie pod swoją opieką osoby już ukształtowane, z określonymi nawykami, więc trudniej jest o zmianę. Jednak uważam, że te utrudnienia nie zwalniają specjalistów dbających o bezpieczeństwo i zdrowie pracowników z działań prozdrowotnych. Mam na myśli akcje edukacyjne takie jak: szkolenia, warsztaty ze specjalstami "od zdrowia", plakaty o zdrowiu (np. z aktywną przerwą), organizowanie sekcji sportowych, różne "przypominajki" o zdrowych nawykach, tak aby bodźców było jak najwięcej. Pomysłów jest mnóstwo! Nie można wychodzić z założenia, że się nic nie da osiągnąć, bo to rzeczywiście do niczego dobrego nas nie zbliży. Tak jak w przypadku dzieci, również u dorosłych warto jest stworzyć modę na dbanie o siebie i ją konsekwentnie promować. Rzeczywiście, tak jak Pan Jerzy wspomniał, często ergonomia w firmie ogranicza się do zakupu mebli (i czasem nie mających nic wspólnego z ergonomią). Przecież nawet przy najdroższym meblu i najwspanialszym krześle kręgosłup może boleć jeśli będziemy siedzieć bez przerw, ćwiczeń i krótkiego relaksu! Wymiana mebli z pewnością nie załatwia problemu narastających MSD. Kłopot nadal leży w użytkowniku...
Jeśli chodzi o programy ergo-edu w firmach jestem zwolenniczką "szycia ich na miarę". We współpracy ze specjalistami HR, BHP, liderami zmian, pielęgniarką zakładową czy lekarzem i innymi ustala się cele programu, bada potrzeby pracowników, ich problemy bólowe (badania ankietowe), a potem program wdraża. Pytał Pan Marcin co to znaczy "optymalny program". To właśnie taki jak opisałam powyżej. Ustalony z wewnętrzną ergo grupą oraz przede wszystkim dobrze dopasowany do zdefiniowanego problemu pracowników. Miałam przyjemność pracować z naprawdę dojrzałymi firmami, które wiedziały co chcą i dorosły do tematu, a przede wszystkim widziały jak prowadzone są tego typu działania w macierzystych siedzibach za granicą.
Program ergo-edu może składać się, w zależności od potrzeb,np. ze stanowiskowych szkoleń dla pracowników fizycznych (prowadzonych na hali w naturalnym środowisku pracy), szkoleń z ergonomii dla pracowników biurowych (trening regeneracji sił psychofizycznych w pracy i poza nią), modyfikacji na stanowiskach pracy (po ergonomicznej ocenie stanowisk prowadzonej przez jednego z najlepszych w Polsce ekspertów BHP proponowane są tanie i proste modyfikacje). Właściwie staramy się modyfikować, a nie sugerować zmianę całości bo prościej, szybciej i taniej.
A najważniejsze jest wewnętrzne przekonanie osoby, która wdraża tego typu projekty o ich słuszności i sukcesie. Mile zaskakujące dla mnie były kontakty ze specjalistami BHP, którzy mieli ogromną świadomość problemu i potrzebę wdrażania takich pomysłów, a jednocześnie ścigania zachodnich wzorów. A mamy od kogo się uczyć, prawda?

Pozdrawiam,
KS
http://sobolewska.edu.pl
Marcin R.

Marcin R. BHP i Ochrona
Środowiska

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Kasiu, dziękuję za obszerną odpowiedź.
Choć prawdę mówiąc spodziewałem się właśnie przykładów.

Nie pomyśl proszę, że jestem przeciwnikiem ergonomii czy uważam, że nic kompletnie nie da się zrobić. Wprost przeciwnie.
Dla poprawy ergonomii robimy bardzo dużo. Jesteśmy świadomi jak cholera jakie konsekwencje niesie za sobą nieergonomiczne wykonywanie pracy. Mój kolega z działu zajmuje się niemal wyłącznie właśnie tym.
Pomysłów mamy bardzo dużo, wdrażamy systemy oceny ergonomii itd. Czasami okazuje się jednak, że brakuje środków technicznych lub są one bardzo, bardzo drogie. Często nawet sami Japończycy załamują ręce.
Największą trudnością jest linia produkcyjna. Jeśli dostosujesz stanowisko do pracownika X nie oznacza, że Y również będzie się tam dobrze czuł
Jedyne rozwiązanie to przebudowa linii produkcyjnej (kilka set tysięcy euro czasami milionów) lub zatrudnianie tylko pracowników szczupłych w przedziale 165-180cm, wysięg ramion od 60cm
Trzeba mieć na uwadze rotację między stanowiskami, rotację w sensie odchodzenia pracowników, pracę zmianową i jednocześnie brak dyskryminacji kandydatów do pracy.
Jak więc widzisz w zakładach typowo produkcyjnych - linia montażu silników, samochodów, piekarników, pralek, lodówek, kompresorów, linia pakowania, sortowania itp - to niezwykle trudne zadanie. Ale może się mylę i masz jakieś rozwiązania czy doświadczenia dla tego typu procesów ?
Nie wiem w jakich firmach udaje Ci się "szycie stanowiska na miarę" Ale uważam, że na procesach takich jak wymieniłem szycie na miarę się nie sprawdza i jest bez sensu. Tym samym ograniczasz się do zatrudniania ludzi o takich samych rozmiarach na takim stanowisku - chyba, że wiesz że dana osoba przepracuje na nim 30lat. Ale w szyciu na miarę jest też poważna wada. Jeśli uszyjesz - jeśli poruszamy się już tą terminologią - stanowiska pod konkretne osoby to skazujesz je na monotonię.
Dlatego prosiłem abyś podała konkretne rozwiązania. Zrób zdjęcie, pokaż przykład takich tanich i szybkich propozycji modyfikacji o jakich piszesz.

Masz rację, edukacja jest bardzo ważna. Czasami widzę, ze pracownikowi nie chce się użyć żurawia. Woli ręcznie położyć na paletę głowicę czy blok silnika. Ponieważ jest to szybsze i mniej skomplikowane. Widzę, jak pracownicy biurowi siedzą na krzesłach. I w tych ostatnich przypadkach nawet najlepsze meble nie pomogą.
Czasami już nie mam pomysłu jak przekonać, jak edukować. Dlatego prosiłem abyś podała konkretne przykłady - jak to robisz. Może masz jakiś pomysł, wzór plakatu, projekt kampanii ?

Jerzy, to jest Benefit
http://www.benefitsystems.pl/
To w celach edukacyjnych nie promocyjno - reklamowych.
Zgadzam się z Tobą, ze edukacja nie istnieje. A to dlatego, że temat jest dość świeży na naszym rynku. Trzeba jeszcze lat nim nasza brać przekona się, że to ważne i przynosi korzyści. A co najważniejsze trzeba przekonać prezesów z siwą brodą, że warto podjąć ten wysiłek przed emeryturą ;)
Na szczęście z nowymi, dużymi koncernami ta świadomość powoli dociera. Jeszcze 10-15 lat temu nie było ogłoszeń na Managera H&S czy zapotrzebowanie na bhp'owców. Dzisiaj każda szkoła wyższa - nawet krawiectwa ciężkiego - ma kierunek "zarządzanie bhp" i produkuje bhp'owców.
Co do wyboru pracowników - dobrze odpowiedziałeś. Część ludzi bardziej cenie sobie pieniądze niż dodatek w formie częściowego dofinansowania do basenu czy siłowni.

P.S Kasia, netykieta wręcz nakazuje bezpośrednią formę kontaktu bez nadawania tytułów czy innych form grzecznościowych. Nie musisz więc pisać Pan Marcin bo mam wrażenie, ze próbujesz mnie obrazić ;)
EDIT:literówkaMarcin R. edytował(a) ten post dnia 15.03.11 o godzinie 20:50
Katarzyna Sobolewska

Katarzyna Sobolewska właściciel firmy,
badacz i trener,
terapeuta metody
Tomatisa

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Marcinie :) (nie obrażaj się za Pana, to z przyzwyczajenia...),
W mojej wypowiedzi nie napisałam, że zajmuję się "szyciem na miarę stanowisk pracy" (wogóle nie wiem czy na hali można coś takiego zrealizować przy dużej fluktuacji kadry!), zaś układaniem we współpracy z powoływanymi przez firmę specjalistami programów edu dla pracowników.

Przykro mi, ale nie mam możliwości pokazania Ci zdjęć, bo z oczywistych względów obowiązuje mnie tajemnica przedsiębiorstwa i nie wolno mi ujawniać ani know-how moich współpracowników, ani publikować zdjęć z fabryk moich klientów. To oczywiste.
Doskonale rozumiem kłopot z dostosowywaniem stanowiska do pracownika. A nie myśleliście o odwrotnym spojrzeniu na sprawę? Zmierzam do tego, że skoro modyfikacje czy też kosztowne, jak opisywałeś, zmiany na liniach produkcyjnych nie mają uzasadnienia, może warto wyedukować pracownika jak pownien korzystać z tego co ma (szczególnie łatwo to zrobic w przypadku pracowników biurowych). Brzmi to trochę brutalnie, ale kiedyś miałam przyjemność podglądać jak na szlifierni potwornie ciężką i precyzyjną robotę w wymuszonej pozycji totalnej fleksji kręgosłupa, pracownicy wykonywali podpierając stopy na własnej roboty drewnianych klocuszkach instynktownie szukając lepszej pozycji dla stopy i kolana (podparcie stopy musialo być solidne bo siedząc opierali łokcie na udach). Wspaniale też kombinowali z krzesłami, a właściwie z ich wysokością. Każdy z pracowników miał uszyte z okragłych cienkich ścinków materiału coś w rodzaju poduszki pod swój wzrost. Podobno wysokość tych poduszek dobierali sami eksperymentując. Musieli coś wykombinować bo od początku było wiadomo, że całej linii się nie zmieni.To jest akurat przykład pomysłowości samych pracowników. Przykład zastosowania wygodnego wiaderka z jednej strony płaskiego, żeby nie wymuszać odwiedzenia ramienia i kompensacyjnego odchylenia tułowia? Nikt w fabryce tego nie zauważył jakoś...zmiana wcale nie była kosztowna. Czasem wystarczy zmiana pozycji, ćwiczenia i mimo braku modyfikcji stanowiska uzyskuje się poprawę. Do każdego rodzaju stanowisk trzeba podejść indywidualnie. Nie ma innej rady. Dlatego też nasze wizytacje trwają bardzo długo, bo bacznie każdemu chcemy się przyjrzeć i zebrać maksymalnie dużo info. Z racji wykształcenia i zajadłości w dociekaniu, traktuję fabrykę trochę jak pacjenta :-)

Piszesz o problemie rotacji pracowników. Właściwie z medycznego i psychologicznego puntu widzenia to całe szczęście, że pracownicy się rotują!

Jeśli chodzi o naklejki, plakaty edukacyjne czy inne moje autorskie pomysły na kształtowanie nawyków, to opracowuję je na zamówienie klienta. Każdy jest inny w zależności od potrzeb, branży, celu jaki chce osiągnąć itp.

Ciekawa jestem jakie działania udało Wam się podjąć z kolegą z działu? Możesz się podzielić takimi informacjami?
A może Wasi pracownicy nie odczuwają specjalnie MSD i jest im dobrze w pracy? Badaliście ich pod tym kątem? Widzę, że masz dużą świadomość problemu i spodziewam się, że sporo dobrego robicie dla swoich "podopiecznych".

Pozdrawiam,
KS

konto usunięte

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Marcin R.:
Największą trudnością jest linia produkcyjna. Jeśli dostosujesz stanowisko do pracownika X nie oznacza, że Y również będzie się tam dobrze czuł
Jedyne rozwiązanie to przebudowa linii produkcyjnej (kilka set tysięcy euro czasami milionów) lub zatrudnianie tylko pracowników szczupłych w przedziale 165-180cm, wysięg ramion od 60cm
Trzeba mieć na uwadze rotację między stanowiskami, rotację w sensie odchodzenia pracowników, pracę zmianową i jednocześnie brak dyskryminacji kandydatów do pracy.
Jak więc widzisz w zakładach typowo produkcyjnych - linia montażu silników, samochodów, piekarników, pralek, lodówek, kompresorów, linia pakowania, sortowania itp - to niezwykle trudne zadanie. Ale może się mylę i masz jakieś rozwiązania czy doświadczenia dla tego typu procesów ?

Dobieranie wg wzrostu pracowników przecież nie jest czymś niewłaściwym (choć pewnie niektórzy obrońcy równości zazgrzytają...). A poważnie, to w wielu wypadkach wynika to z błędów projektantów, którzy np. nie uwzględniają tego, że np. podnosząc o 10 cm całą linię produkcyjną będą mieli na całej jej długości możliwość montowania podestów o regulowanej wysokości, by dobrać je do wzrostu pracownika. Albo odwrotnie (choć nie zawsze możliwe dla linii produkcyjnej) - regulować wysokość blatów roboczych.

Nie wiem w jakich firmach udaje Ci się "szycie stanowiska na miarę" Ale uważam, że na procesach takich jak wymieniłem szycie na miarę się nie sprawdza i jest bez sensu.

Bynajmniej, w 90% przypadków okazuje się, że przysłowiowe 4 cegłówki pod nogami stołu montażowego potrafią cuda zdziałać...
Tym samym ograniczasz się do zatrudniania ludzi o takich samych rozmiarach na takim stanowisku - chyba, że wiesz że dana osoba przepracuje na nim 30lat. Ale w szyciu na miarę jest też poważna wada. Jeśli uszyjesz - jeśli poruszamy się już tą terminologią - stanowiska pod konkretne osoby to skazujesz je na monotonię.

Dlatego poza techniczną organizacją stanowisk stosuje się rotację oraz powiększa się ilość operacji na stanowisku... u Forda fluktuacja była wynikiem doprowadzonego do absurdu atomizmu operacji.
Dlatego prosiłem abyś podała konkretne rozwiązania. Zrób zdjęcie, pokaż przykład takich tanich i szybkich propozycji modyfikacji o jakich piszesz.

Ja mam sporo przykładów - niestety nie mogę ich prezentować ;-)
Masz rację, edukacja jest bardzo ważna. Czasami widzę, ze pracownikowi nie chce się użyć żurawia. Woli ręcznie położyć na paletę głowicę czy blok silnika.

Za każde takie działanie zauważone przez nadzór powinna być kara - to skutecznie edukuje.
Ponieważ jest to szybsze i mniej skomplikowane. Widzę, jak pracownicy biurowi siedzą na krzesłach. I w tych ostatnich przypadkach nawet najlepsze meble nie pomogą.
Czasami już nie mam pomysłu jak przekonać, jak edukować. Dlatego prosiłem abyś podała konkretne przykłady - jak to robisz. Może masz jakiś pomysł, wzór plakatu, projekt kampanii ?

Jerzy, to jest Benefit
http://www.benefitsystems.pl/
To w celach edukacyjnych nie promocyjno - reklamowych.
Zgadzam się z Tobą, ze edukacja nie istnieje. A to dlatego, że temat jest dość świeży na naszym rynku.
Trzeba jeszcze lat nim nasza brać przekona się, że to ważne i przynosi korzyści. A co najważniejsze trzeba przekonać prezesów z siwą brodą, że warto podjąć ten wysiłek przed emeryturą ;)

Temat był bardzo szeroko analizowany w socjalizmie, gdy mechanizacja była mniejsza, ale szybko się rozwijała. I właśnie w tamtych czasach szkolono normalizatorów, organizatorów pracy - a nie "kaizenowców" ;-))
Rzecz w tym, że był to wypaczony system ekonomiczny a wraz z jego upadkiem i nierównowagą na rynku pracy wszyscy nagle tę wiedzę zapomnieli.

Na szczęście z nowymi, dużymi koncernami ta świadomość powoli dociera. Jeszcze 10-15 lat temu nie było ogłoszeń na Managera H&S czy zapotrzebowanie na bhp'owców. Dzisiaj każda szkoła wyższa - nawet krawiectwa ciężkiego - ma kierunek "zarządzanie bhp" i produkuje bhp'owców.
Co do wyboru pracowników - dobrze odpowiedziałeś. Część ludzi bardziej cenie sobie pieniądze niż dodatek w formie częściowego dofinansowania do basenu czy siłowni.

Ceni dlatego, że to co zarabia nie starcza na przyjemności... gdyby mieli zaspokojone potrzeby (i dorobili się w jedno pokolenie), chętnie wypoczywaliby po południu kurując swoje zdrowie. Nadal jesteśmy wszyscy na dorobku - więc "amerykańskie wymysły", gdy ktoś liczy do pierwszego niestety pięknie wyglądają w broszurach marketingu.
Katarzyna Sobolewska

Katarzyna Sobolewska właściciel firmy,
badacz i trener,
terapeuta metody
Tomatisa

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Bardzo cenna wypowiedź Jerzego, dziękuję.
Twój przykład z cegłówkami i moje obserwacje z drewnianymi klocuszkami pod stopą są świetnym przykładem jak pracownicy się ratują :-))

Z moich badań też wynika, że "benefit system" wśród pracowników fizycznych słabo się sprawdza (inaczej zdecydowanie jest u biurowych). Z aktywności po pracy wolą raczej (według ankiet) pograć w piłkę, pojeździć na rowerze - czyli żadne "wykwintne" aktywności, nie lubią zaś korzystać z zewnętrznych klubów. Poza tym w niektórych fabrykach pracują ludzie, którzy po pracy albo przed pracą uprawiają ziemię lub prowadzą gospodarstwo. W związku z tym mają ruchu i wysiłku fizycznego aż nadto. Uważam, że jeśli w fabryce są skazani na monotypię, a po pracy pójdą w pole i będą się dynamicznie ruszać to ich MSD powinny być mniejsze od tych pracowników, którzy po pracy siedzą przed TV. Swoją drogą to ciekawa hipoteza do przetestowania.

Jakoś trudno mi znaleźć związek między tym, że ludzie liczą pieniądze do pierwszego i nie dbają o siebie wykonując chociażby należycie (czytaj: zdrowo) swoje obowiązki, czy też nie robią aktywnych przerw w pracy. Do tego przecież nie potrzebne jest dofinansowanie od pracodawcy.

Pozdrawiam,
KS

konto usunięte

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Katarzyna Sobolewska:
W związku z tym mają ruchu i wysiłku fizycznego aż nadto. Uważam, że jeśli w fabryce są skazani na monotypię, a po pracy pójdą w pole i będą się dynamicznie ruszać to ich MSD powinny być mniejsze od tych pracowników, którzy po pracy siedzą przed TV. Swoją drogą to ciekawa hipoteza do przetestowania.

Jakoś trudno mi znaleźć związek między tym, że ludzie liczą pieniądze do pierwszego i nie dbają o siebie wykonując chociażby należycie (czytaj: zdrowo) swoje obowiązki, czy też nie robią aktywnych przerw w pracy. Do tego przecież nie potrzebne jest dofinansowanie od pracodawcy.

Jak kogoś nie stać na ubranie, kijki, czepek, dojazdy do basenu... i posiadanie wolnego czasu, to i dbałość o zdrowie będzie mieć formę stania w kolejce po tańsze ziemniaki.
Marcin R.

Marcin R. BHP i Ochrona
Środowiska

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Kasia, szkoda że nie możesz pokazać choćby części swoich projektów edukacyjnych.
Częściowo Cię rozumiem. Myślałem, że uda mi się Ciebie podpuścić ;)
Ale niestety bez rozmowy o konkretach ta dyskusja utknie w martwym punkcie.

Podałaś ciekawy przykład Panów ze szlifierni.
Chętnie też pokazałbym kilka naszych rozwiązań. Ale są one dość specyficzne dla naszych procesów. Nie mają uniwersalnych zastosowań.
Jako przykład mogę podać nasze tymczasowe środki zaradcze na wibrację miejscową.
Na montażu posługujemy się głównie kluczami pneumatycznymi. Część z nich niestety posiada również udar. Są więc stanowiska gdzie problem z wibracją występuje. Testowaliśmy różne klucze i rękawice. Kolega znalazł tzw owijkę. To specjalna taśma do owijania rękojeści rakiety tenisowej. Okazuje się, że takie proste rozwiązanie ogranicza ten problem znacząco.
Na innym stanowisku pracownik ręcznie wyjmował detal o wadze 12kg z maszyny. Chłopaki tak przerobili maszynę, że dzisiaj detal wyjeżdża na rolkach z maszyny następnie pracownik przepycha go sobie na wózeczek i przewozi do następnego procesu.
Na jeszcze innych procesach "odchudzane" są palety i skrzynie. Wcześniej tłoki wkładało się do koszyka który ważył np 15kg. Wykonano go z innego materiału, nie zastosowano zbędnych zabudowań i wzmocnień. Teraz waży 5kg.
Takich kaizenów są dziesiątki. Nawet gdybym wrzucił zdjęcie pewnie i tak nikomu się to nie przyda - podejrzewam.

Jeśli chodzi o MSD. Tu już za późno na reakcję. Dla nas MSD=Musulosketetal Disorders A więc już poważne zachorowania związane z brakiem reakcji na symptomy. U nas bóle i przeciążenia nazywamy MSS (Musulosketetal Symptom). By nie dopuścić do MSS a dalej MSD Toyota pracuje nad ESI (Early Symptom Intervention) A więc chodzi o to by za pomocą odpowiednich narzędzi wcześniej wykrywać możliwości przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego.

Twoje badania niestety pokrywają się z rzeczywistością. Moje obserwacje potwierdzają, że tego typu systemy sprawdzają się głównie wśród tzw pracowników biurowych.

konto usunięte

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Jestem w stanie przyjąć dowolną liczbę zdjęć myśli racjonalizatorskiej - co więcej - jestem w stanie powołując się na autora zdjęć pokazać co ciekawsze przypadki studentom a może nawet puścić gdzieś w prezentacji...

... rzecz w tym, że tym się nikt nie chwali ;-) A jak już ktoś ma, to z zastrzeżeniem - nie pokazywać, bo wstyd pokazać co u nas albo bo to super-hiper i tajemnica stanu :-D
Katarzyna Sobolewska

Katarzyna Sobolewska właściciel firmy,
badacz i trener,
terapeuta metody
Tomatisa

Temat: ergonomia w medycznym ujęciu

Marcin R.:
Kasia, szkoda że nie możesz pokazać choćby części swoich projektów edukacyjnych.
Częściowo Cię rozumiem. Myślałem, że uda mi się Ciebie podpuścić ;)

Nie mogę niestety. Uczciwość przede wszystkim.
A podpuchę wyczułam, wyczułam :-)) Mogę zaś odesłać chętnych do wyników moich badań ("Dolegliwości mięśniowo-szkieletowe - empiryczna ocena skali i konsekwencji zjawiska") opublikowanych w monografii dr Wiesławy Horst "Prewencja ergonomiczna schorzeń uwarunkowanych pracą" z 2009 roku.
Jako przykład mogę podać nasze tymczasowe środki zaradcze na wibrację miejscową.
Na montażu posługujemy się głównie kluczami pneumatycznymi. Część z nich niestety posiada również udar. Są więc stanowiska gdzie problem z wibracją występuje. Testowaliśmy różne klucze i rękawice. Kolega znalazł tzw owijkę. To specjalna taśma do owijania rękojeści rakiety tenisowej. Okazuje się, że takie proste rozwiązanie ogranicza ten problem znacząco.

Bardzo sprytny pomysł z owijką, brawo! Mam za sobą prawie 10-cio letnią karierę zawodniczą w tenisie i potwierdzam fenomen owijki. Szczególnie dla Waszych celów dobre będą owijki tzw. podstawowe, czyli te zakładane bezpośrednio na rączkę rakiety. Są grubsze, ze specjalnym systemem kapsułek powietrznych, które tłumią wibracje (daj znać na mój e-mail, jeśli chcesz bym poleciła Ci konkretną firmę). Cienkie owijki tzw. wierzchnie (grips) będą słabo tłumiły wibracje.
Jeśli chodzi o MSD. Tu już za późno na reakcję. Dla nas MSD=Musulosketetal Disorders A więc już poważne zachorowania związane z brakiem reakcji na symptomy. U nas bóle i przeciążenia nazywamy MSS (Musulosketetal Symptom). By nie dopuścić do MSS a dalej MSD Toyota pracuje nad ESI (Early Symptom Intervention) A więc chodzi o to by za pomocą odpowiednich narzędzi wcześniej wykrywać możliwości przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego.
>
Słuszny kierunek. Najtrudniej się leczy schorzenia spowodowane pracą. Właściwe w takich przypadkach zalecana jest zmiana profesji. Często w praktyce niemożliwa.

Pozdrawiam,
KS

Następna dyskusja:

ERGONOMIA STANOWISK - nieko...




Wyślij zaproszenie do