Wypowiedzi
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy TURCJA
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy TURCJA
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Owczarek Niemiecki
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Owczarek Niemiecki
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Owczarek Niemiecki
-
Zatłuc łopatą cholery jedne - pseudowłaścicieli mam na myśli oczywiście. White jest cudny, kurczę, gdyby nie moje dwie piesy i kotka to chyba bym się do Gdańska przejechała po to cudo - niebieskie oko mnie znokautowało:) Trzymam kciuki za oba maluchy żeby trafiły do dobrych ludzi, którzy widząc psiaka wiedzą, że to miłość na całe życie i nie muszą czekać, aż "coś" poczują. Łajzy...
-
taaaa, to moja kota musi sobie tej odwagi dodawać strasznie dużo, szczególnie kiedy się zwija w kłębek, podstawia łepek do głaskania i mnie udeptuje nadgorliwie. Furkocze wtedy jak wentylator, musi być bidula okropnie zestresowana, tak się dawać przytulać i głaskać - to frustrujące dla kota. Niedługo wymyślą, że smeranie nosem opiekuna to wynik traumy we wczesnym kocięctwie:))
-
Idzie Czerwony Kapturek przez las, nagle z krzaków wyskakuje Wilk.
- No to teraz, panienko, będę z tobą wyrabiał różne rzeczy o których ci się nie śniło, będę cię całować w miejsca, w które cię nigdy nikt nie całował....
- To chyba chyba k...wa w koszyk...:)) -
Jeśli chodzi o możliwość wyjazdu z psiakiem gorąco polecam Zagrodę Kuwasy na Mazurach. Samo miejsce przepiękne ale też wyjątkowi właściciele i można z psem pod warunkiem sprzątania kupek, co dla wielu osób nie jest takie oczywiste.
http://www.zagrodakuwasy.pl/ -
Moja Zuza do łazienki wchodzi chętnie - na obcinanie pazurków, na krawędzi wanny też chętnie siedzi i obserwuje wodę. Ale kiedy w ubiegłym roku miałam pomysł, żeby ją na wiosnę "odświeżyć" w kąpieli to taka się elastyczna okazała w chwili wkładania jej do wanny że miałam drapy na plecach i rany szarpane. Drugiej próby już nie było. Czysta jest dziewczyna i czystsza nie będzie. Tym bardziej, że moje owczarki co jakiś czas dopadają ją gdzieś w kącie i wylizują od noska do ogonka, z uszami włącznie. Później Zuza przez godzinę się domywa w skupieniu. I nie wiem, jaki to działa mechanizm ale w trakcie wylizywania śmierdzi jej z gęby okrutnie, a jak podeschnie - pachnie ślicznie. Czasami moimi perfumami. Za to w związku ze współpracą z psami na najczystsze uszy jakie kiedykolwiek u kota widziałam bo z anielską cierpliwością znosi pakowanie jęzora aż po bębenek.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Owczarek Niemiecki
-
Czasami mam ochotę zrobić zrzutę, zaprosić kilku "profesjonalistów" i zlecić krwawą wendettę. Chyba tylko wtedy tacy oprawcy mogą zrozumieć co robią jeśli poczują na własnej skórze jak boli tłuczenie czy duszenie łańcuchem, przetrącenie ręki kijem bejsbolowym albo wydłubanie widelcem oka. W sumie mogłabym sama wykonywać takie "wyroki". Wystarczy, że przeczytam kilka drastycznych opisów znęcania się nad zwierzakami. A jaka to inspiracja! Od razu wiadomo, co z takim skurwielem można zrobić.
-
>
nie jestem oporna na takie rzeczy, wiem ze powinnam, ale pamietam o tym w jednym momencie a jak pies idzie na spacer to mi juz ucieka z głowy. gdyby były chocby kosze to łatwiej by było pamietac o tym obowiazku, a tak...idzie w niepamiec a powraca przy roztopach :)
to żart jest? gdyby.... gdyby.... bardzo wygodna postawa. W kupę nigdy nie weszłaś? -
Cudownie, że pojawia się temat kup! Szczególnie teraz, kiedy są roztopy i spod kopców brudnego śniegu wyłaniają się jak przekrój ziemi warstwy odmarźniętych gówienek i dosadniej pisząc "gówien" wielkości rondla. Szlag mnie trafia kiedy muszę kroczyć po trawniku jak po polu minowym a moje buty wyglądają jak po rekreacyjnym pływaniu w szambie. Wszystkim właścicielom udającym, że ich psy się nie załatwiają na trawnik życzę, aby wdepnęli w taką kupę. Moje dwa owczarki rocznie produkują ok. 250 kg kupy - młoda łupie dwa razy dziennie. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie zbierać. Obowiązkiem właściciela jest zbieranie spalin po psie - bez względu na jego kaliber. Polecam czarne, wytrzymałe torebki z IKEA.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Migrena
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Migrena
-
Wiesz Beata, w sumie nie dziwię Ci się. Wiem, że mile widziane byłoby przygarnięcie kociaka bez względu na okoliczności - dobre serce, dobry uczynek i takie tam. Ale chodzi o zwierzaka, z którym przyjdzie nam dzielić życie przez najbliższe kilkanaście lat, więc chemia musi być. Tym bardziej, że masz już kociaka - dochodzi więc troska o stworzenie, za które już jesteś odpowiedzialna. Na pewno powrót do pani Mirki wymagał sporo odwagi i desperacji:)) Życzę powodzenia w poszukiwaniach kota i pozdrawiam ciepło.
-
Aby mieć możliwość przeczytania tego posta musisz być członkiem grupy Niezneurotyzowani Koci Niewolnicy
-
Fajne piesiaki i w sumie dobrze, że śnieg sypie. Moje dwie dziewczyny tej zimy częściej wychodzą na długie spacery ze względu na śnieg właśnie i sierść mają rewelacyjną. Śmieję się, że jak się zanurza rękę w kudełkach to jak merynos - jedwabiste, gęste futroi boczki takie nieco mniej wklęsłe niż latem. No i spacery trwają 40 minut co najmniej. My czyli ja i mąż opatuchani jak straganiary na bazarze, tupiemy i machamy rękami na rozgrzewkę a panienki biegają ..... i biegają .... i tak na okrągło. Fajnie jest:)
-
Ja moją brygadę (dwie owczarki niemieckie oraz kotkę) wywożę w każdy weekend poza miasto na działkę. Kota po wyjściu z kuferka natychmiast loguje się na wierzbie, poza tym całymi dniami pałęta się po okolicy - z największą frajdą paraduje po drugiej stronie furtki po polu, tak, żeby psice ją doskonale widziały ale że furtka zamknięta to pozostaje im tylko smętne buczenie. Kota natomiast z premedytacją, krokiem spacerowym zwiedza krzaki albo wyleguje się na widoku. Co kilka godzin melduje się w domu, poskubie chrupeczki, napije się wody z psiej miski, podrzemie na tarasie - jednym słowem wolność. Dziewczyny psie za to pływają w rzece, biegają po łąkach i lesie, kopią dziury w ogrodzie. A ja mam frajdę zarówno z kociego mruczenia wieczorem przy kominku jak i z pływania z psami i holowania się do brzegu. A z tym pokazywaniem świata kotu to u nas było tak - dopóki nie pojawiły się psy, kotka po zakończeniu sezonu działkowego bywała smutna i melancholijna. Teraz nie ma na to czasu bo się z moimi dwiema wariatkami bawią w berka i jest bardzo zajęta.